Od 2002 roku, z lepszym lub gorszym skutkiem firma Microsoft promuje platformę .NET. I są na świecie osoby, które złapały się na haczyk (konkretniej na ciekawą przynętę na nim) owej firmy i zainteresowały się tą technologią. Jednym z kluczowych elementów owej platformy jest ASP.NET, czyli .NET'owy następca języka skryptowego do tworzenia witryn internetowych rodem z Redmond.
Jakiś czas temu trafiła w moje ręce książka wydawnictwa Helion traktująca o owym wynalazku i po odstaniu swojego na półce została przeze mnie "skonsumowana" - a o owej konsumpcji możecie teraz przeczytać. Pozycja liczy sobie trochę ponad 600 stron, więc proces przebiegał etapami. Jak to z jedzeniem bywa - nie wszystko od początku nam smakuje - tak też było z "ASP.NET VP".
Na początku książka wywołała we mnie skrajne uczucia. Trzeba zaznaczyć, że za programistę ASP'owego się nie uważałem, a jak autorzy napisali, "najwięcej skorzystają programiści mający doświadczenie w programowaniu w ASP", tak więc - przyznaje - zostałem ostrzeżony.
Do początku większych zastrzeżeń mieć nie można - zostaje nam przedstawione ASP.NET oraz podstawowe części samej technologii .NET. I tutaj to, czego chciałbym się czepić. Czytając opisy (przeważnie krótkie) poszczególnych bibliotek miałem wrażenie, że zostały one napisane na zasadzie Kopiuj-Wklej z czegoś na kształt podstawowego opisu technicznego bądź dokumentacji tychże. A to trochę boli - bo albo można sobie było darować takie opisy, albo bardziej się postarać. W praktyce bowiem czytelnik atakowany jest suchą, niezrozumianą terminologią, która może odstraszyć. Powiecie może - no ok. - ale w tytule publikacji jak byk stoi słowo "Profesjonalista". No i macie racje - tyle, że jeżeli tak, to dla profesjonalisty owe opisy są zupełnie zbyteczne.
Czytając dalej dochodzimy do wniosku, że niestety to taka konwencja pisania książki. Można nawet sądzić, że autor nie do końca mógł się zdecydować czy ma pisać dla programistów "mastahów" czy dla początkujących - w wyniku czego w jednym miejscu atakowani jesteśmy terminem, co gorsza niewyjaśnionym, którego w życiu na oczy nie widzieliśmy, aby zaraz potem czytać prościutki opis krok po kroku, zrozumiały nawet dla początkującego.
Ale dość narzekania, bo mimo tego co już przeczytaliście - książka nie jest zła! Co prawda nie wiem ile kosztowała (w momencie pisania recenzji nie ma jej "w magazynie"), ale jest sensowną pozycją. Dlaczego? Bo ja się zwyczajnie czepiam, bo ja bym chciał, żeby książka była napisana albo tak, albo siak, a nie po trosze obu. A że czepialski jestem czepie się jeszcze czegoś - tym razem pozytywnie. Otóż w nazwie, pomijając samą technologię widnieje jeszcze jedno słówko - "vademecum", co PWN określa jako "książkę podręczną zawierającą podstawowe wiadomości, informacje, praktyczne wskazówki z jakiejś dziedziny". I właśnie, bingo - trafiliśmy w sedno sprawy - książka świetnie sprawdza się w tej sferze. Tutaj autor się wykazał - ponieważ pod względem merytorycznym nie można publikacji tej nic większego zarzucić. Jesteśmy przeprowadzani przez kolejne części związane z programowaniem w technologii ASP.NET. Od konfiguracji aplikacji ASP.NET, przez naukę używania tak wspaniałego wynalazku jak Web Forms, po bardziej zaawansowane technologie czy techniki, włączając w to bezpieczeństwo aplikacji. A to się chwali. Na koniec autor pomyślał nawet o tym, że po przeczytaniu tych pięciuset kilku stron nie chcielibyśmy ot tak odkładać jego dzieła na półkę i zafundował nam opis klas i kontrolek najczęściej używanych w programowaniu w ASP.NET.
Jeżeli spytalibyście mnie czy kupiłbym tą książkę, odpowiedziałbym bez wahania: tak! Kilkaset stron zawierających potężną dawkę informacji o bardzo ciekawej technologii, do tego w pożarnym (twardym) wydaniu - czegoż można oczekiwać więcej od książki?
No może trochę więcej zdecydowania i stylu, ale to tylko takie moje widzimisię, nie każdemu można dogodzić :). |