Postanowiłem napisać ten artykuł ponieważ coraz częsciej spotykam się z
osobami myślącymi, że pozjadały wszystkie rozumy w dziedinie projektowania
stron WWW. Ostatnio każdy kto tylko nauczy się HTML'a zaczyna uważac się za
profesjonalnego webmastera.
Przecież ile w internecie (i nie tylko) znajduje się informacji typu:
"Wykonam stronę WWW na zamówienie", albo "Profesjonalne tworzenie stron".
Zazwyczaj pod tymi hasłami kryją się w/w guru. Sama nauka HTML'a przy
odrobinie silnej woli i samozaparacia zajmuje około 1 miesiąca czasu. Taki
okres wystarczy aby poznać zasady i opisy wszystkich znaczników. Ale
pierwsze strony wyglądają jak plakat z wesołego miasteczka. Wszędzie
kontrastujące kolory, i mnóstwo bezsensownych fajerwerków, typu animacje
marque w każdym praktycznie miejscu :| I taki początkujący "webmajster"
próbuje tworzyć coraz to nowsze projekty o wszystkim i o niczym. Do momentu,
kiedy zobaczy gdzies na jakiejś stronie coś czego on nie ma i nie wie z czym
co się je. Wtedy pytania do "mądrzejszych" kolegów. I od tego miejsca każdy
kto ma zamiar "naprawdę" zająć się projektowaniem witryn zatrzyma się na
chwile i będzie próbować jakoś dojść co z czym. Bo ten kto robi to ot tak
dla zabawy będzie dalej tworzył swoje "wesołe", bezładne strony. Taka osoba
jest już praktycznie stracona. Dlatego też ten przypadek nie będzie już
dalej rozpatrzany w dalszej częsci tego artykułu ;).
Wróćmy więc do "webmajstera" z ambicjami. Dla takiego w tym czasie
rozpoczyna się najtrudniejszy okres w jego przygodzie ze stronami WWW.
Zauważa już, że na jego stronach coś jest nie tak, czegoś brakuje, a czegoś
jest za dużo. W między czasie spotyka sie z bardziej lub mniej konstruktywną
krytyką od innych użytkowników internetu. Na własnych stronach, zaczyna
wdrażać nowe technologie i innowacyjne pomysły. Zaczyna dostrzegać, iż
kontrastowe kolory należy zastąpić bardziej stonowanymi itp. Uczy się
kryterii rozmieszczenia linków, informacji i innego typu elementów witryn.
Stara się naśladować ambitniejsze pomysły innych użytkowników. I w tym
momencie znowu następuje podział "webmajstera". Jedni poprostu kopiują całą
witrynę, łącznie z ułożeniem elementów oraz grafiką, zmieniając tylko treśc
stopki :(
Napewno każdy spotkał się z takim przypadkiem plagiatu, więc nie bedę się
nad tym rozdrabniał, bo nie o tym jest ten artykuł. Ale ten drugi, "lepszy"
odłam nasladuje, a dokładnie wzoruje się na oryginalnej stronie, ale nie
kopiuje. A to jest OGROMNA róznica. Poprostu jeszcze nie ma wyrobionego jak
ja to nazywam "internetowego cwaniactwa" ;) Brakuje mu jeszcze doświadczenia
i obycia w tym temacie. Sama teoria nie wystarczy. Potrzebna jest jeszcze
praktyka (zresztą jak wszedzie :) ). Powoli, ale dokładnie wykonuje własny
projekt. Stara się go tworzyć zgodnie z przyjętymi normami i zasadami.
Odstąpienie od nich jest jeszcze za trudną rzeczą. Nawet prawdziwym
profesjonalistom i specom takie coś, czyli tworzeniem stron wbrew przyjętym
normom, przychodzi z wielkim trudem! Ale wróćmy do naszego ambitnego, lecz
zagubionego "webmajstera". Ale strona składająca się z czystego html'a to
jednak nie to. Uczy się więc obsługi programów graficznych. Sam tworzy już
grafikę na własne potrzeby i umieszcza ją na stronie. W tym momencie jego
projekty, nie rażą już tak jak wczesniej, ale to jeszcze nie to. Jeżeli
trafi na dobre toważystwo prawdziwych webmstarów, to tacy zauważą jego
postępy i pochwalą. A nic nie działa bardziej mobilizująco i podnosząco na
duchu niż komplement w kieruku naszej pracy. A jeżeli usłyszymy to od osoby,
którą traktujemy jak mały autorytet, czy coś w tym stylu, to takie cos
naprawdę potrafi zdziałać cuda :)) Jeżeli nasz "webmajster" doszedł już do
tego momentu to będa z niego ludzie :) Będzie zdobywał jakże cenne
doświadczenie i starał się je wykorzystać w przyszłosci. Gdy już jakoś
odnajdzie się w tym wszystkim to sam zauważy, że już praktycznie wyczerpał
możliwości HTML'a. Zacznie więc poszukiwać nowych rązwiązań i technologi.
Jednak teraz nauka nowych rzeczy przyjdzie mu o wiele łatwiej, niz na
początku. A to dlatego, że zdobył doświadczenie. W tym dopiero momencie
możemy naszemu "webmajsterowi" przyznać status webmastera. Wprawdzie
jeszcze nie takiego z prawdziwego zdarzenia, ale zawsze :). Poza tym jak od
tego momentu będzie pragnął rozwijac sowje wiadomości i w krótkim czasie ten
tytuł będzie mu sie słusznie należał.
Pisząc ten artykuł bazowałem na własnych przeżyciach oraz obserwacjach. |